Archive for styczeń, 2018

…czyli wczesna wiosenna sesja narzeczeńska z szaloną parą z którą jakże pozytywny kontakt sprawił, że w trakcie jednej…zrobiliśmy chyba trzy sesje ;-)… ale jak pisałem jak druga strona chce to zdjęcia robią się same 😉 i Tak było w tym przypadku, duuuużo zabawy i czy chcę czy nie to ten sport sam do mnie przychodzi 😉  Zapraszam cieplutkie cudowne popołudnie z Olą i Wojtkiem (!!!)

 

Metoda na… A+W …chwilka przed

górka…woda…las… ;-)

25 stycznia, 2018

… pozostałem w górkach choć mniejszych to niezwykle urokliwych tym razem na plenerze ślubnym Piotra i Karoli. cudownie mnie ugościli, para z tych z którymi można konie kraść 😉  co sprawiło, że pełni energii ruszyliśmy na praaaawie rok oczekiwany plan zdjęciowy… co nie po raz pierwszy udowodniło mi, że na każde zdjęcia zawsze jest odpowiedni czas i pora (!!!) Słyszałem tu i ówdzie, że „kilku…” czekało na  ujawnienie tego pleneru tak więc Zapraszam w piękne okolice Węgierskiej Górki 😉

górka…woda…las… 😉

ktoś w góry? …plener M+K

23 stycznia, 2018

… sam tort na przyjęciu weselnym potwierdził gdzie spędzimy wspólnie czas przy okazji ;-))) ślubnego pleneru Mileny i Karola (!) Tak więc inaczej być nie mogło… pobudka wczesnym rankiem natural  poprzedzona „wieczorno-nocną analizą” górskiego planu 😉 Kolejka tylko w jedną stronę, a potem duuuuużo spontanu… pięknej pogody (tak tak…nagły deszcz w górach to też zdjęcia 😉 hmm cóż więcej… Na plenerową przygodę w naszych taterkach Zapraszam 😉

ktoś w góry? …plener M+K

Miłość…Miłość… M+K

23 stycznia, 2018

… Moi ludzie tu i ówdzie… i zdjęcia „robią się same…” ? 😉 tak było… mega klimat… inny… cudowny ślub w plenerze w bardzo ciepłym otoczeniu dworku Zbożenna i niesamowita zabawa na przyjęciu (!!!) oj zawsze będę wspominał (!) tym bardziej, że całość zwieńczona była plenerem-przygodą w wysokich tatrach (…patrz Tort 😉 …ta część niebawem na blogu 😉 Zapraszam na reportaż z tego magicznego dnia Mileny i Karola

Miłość…Miłość… M+K

Wenecja… przeleciałem ;-)

19 stycznia, 2018

…dosłownie, mój pierwszy raz 😉 …i drugiego dnia pobytu w magicznej Wenecji Przeleciałem ją z aparatem w dłoni, tu i ówdzie zasłyszane że to był idealny dzień na jej „zwiedzanie” = brak milionów zwiedzających, brudu, smrodu (?) ….aczkolwiek unosząca się MGLA i wspomniany brak ludzi… do pewnego momentu sprawiały klimat  serialu Wikingowie… no plan był idealny na podbicie Wenecji 😉 Tak więc przez kilka godzin w locie uchwyciłem to i owo na standardowej ponoć ścieżce ku placowi św. Marka natural kilka razy z niej zbaczając… (czytaj…się gubiąc 😉 Zapraszam na nie-słoneczną nie-wakacyjną nie-selfi-kową (?) podróż po mrocznej i częściowo opustoszałej Wenecji

aha btw. gdyby ktoś pytał blog ożyje na trochę, lada dzionek wiele aktualizacji 😉

WENECJA